Chciałbym wrócić do poruszonego tydzień temu wątku początków ruchu harcerskiego w Oświęcimiu. Jak stwierdziłem, powstanie pierwszej drużyny skautowej w Oświęcimiu datuje się na jesień 1912 roku. Omawiając powyższe zagadnienie, warto sięgnąć jeszcze do „klasyki” oświęcimskiej historiografii, czyli „Opowieści spod zamkowej góry” Jana Ptaszkowskiego (dokładnie tom II, strony 74-75). W rozdziale pt. „Opowiada starodawne dzieje…” autor powołuje się na artykuł dh Jana Kiszy opublikowany w biuletynie „Krajka” (lipiec 1987 r.). Stąd właśnie w tą stronę skierowałem swoje dalsze poszukiwania. Z pomocą przyszedł Pan Paweł Napieralski – Przewodniczący Komisji Historycznej Chorągwi Wielkopolskiej ZHP, który udostępnił mi skan w/w biuletynu, za co mu serdecznie w tym miejscu dziękuję. Niestety, porównując treści zawarte w artykule Jana Kiszy, jak i opracowaniu Jana Ptaszkowskiego widać, że są one merytorycznie tożsame. W efekcie przełomu i większej ilości nowych informacji brak. Ale przejdźmy w końcu do rzeczy, o czym dokładnie mowa? Poniżej przytoczę fragment artykułu Jana Kiszy:

Powstanie harcerstwa w Oświęcimiu datowane jest na rok 1910. W dokumentach archiwalnych w Muzeum w Żywcu istnieje zapis, iż w zorganizowanym Zlocie Sokolo-Skautowym w 1911 r. brała udział drużyna z Oświęcimia. Następnym dokumentem jest okólnik Zarządu Okręgu Krakowskiego ZHP L.5/38 z 1 grudnia 1938 r., w którym komisja weryfikacyjna stwierdziła służbę w skautingu (1910-1921) połączoną z pracą dla Niepodległości (1910-1918) następującym druhom:
1. Karolus Rudolf – mistrz blacharski z Oświęcimia,
2. Zając Stanisław – kierownik szkoły z Osieka k/Oświęcimia.

(Jeszcze mała uwaga, w „Opowieściach…” wkradł się zapewne błąd drukarski, gdyż padają tam daty 1910-1911 zamiast 1910-1921). Już na pierwszy rzut oka widać, że datowanie początku skautingu w Oświęcimiu na rok 1910 stoi w sprzeczności z faktem powstania pierwszej drużyny skautowej dopiero dwa lata później. Co więcej, zastanawiający jest Zlot Sokolo-Skautowy z 1911 r. Mimo usilnych starań i poszukiwań, trudno mi znaleźć szczegóły na temat tego wydarzenia, a poza tym co bardziej prawdopodobne, mogła w nim wziąć udział raczej grupa oświęcimskich Sokołów, a nie skautów. Cała sprawa nabiera dla mnie szczególnego znaczenia, albowiem Rudolf Karolus to mój pradziadek. Jan Kisza, a za nim Jan Ptaszkowski mogli nie wiedzieć, w którym roku urodził się mój przodek – dokładnie w 1900. Przy okazji sprawdziłem osobę Stanisława Zająca – przyszedł na świat w 1898 r. Teraz przy całym moim uznaniu dla pradziadka, zastanawiam się, na jakiej zasadzie 10-letni chłopiec mógł zajmować się skautingiem, gdyż była to domena raczej starszej młodzieży (gimnazjalnej). Ale i to można by jeszcze jakoś zrozumieć. Natomiast czynię intelektualne wysiłki, w jaki sposób dziesięciolatek mógł (w warunkach pokojowych) pracować dla Niepodległości? W roku 1918 z pewnością – mam na to dowody, przedstawię je wkrótce, ale w 1910? Cóż, historia jest pełna paradoksów i wątpliwości. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się rozwiązać kolejną zagadkę, a jak na razie pozostaje mi radość z faktu, że mój pradziadek był najprawdopodobniej jednym z pierwszych skautów w Oświęcimiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *